Skarb w naczyniach glinianych

(7) Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas. (8) Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, (9) Prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani, (10) Zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło. (11) Zawsze bowiem my, którzy żyjemy, dla Jezusa na śmierć wydawani bywamy, aby i życie Jezusa na śmiertelnym ciele naszym się ujawniło. (12) Tak tedy śmierć wykonuje dzieło swoje w nas, a życie w was.

Dzisiejsze kazanie zatytułowane jest: Skarb w glinianych naczyniach. Ta intrygująca fraza pojawia się na samym początku rozważanego przez nas tekstu, w 7 wersecie. Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas (2 Kor. 4, 7)

Pierwsze pytanie brzmi: o jaki skarb chodzi? W 7 wersecie czytamy o Bożej mocy, która wszystko przewyższa. Poprzedni werset mówi Bożej o chwale, która rozświetla serca chrześcijan. Boża moc, Boża chwała.

I to jest właśnie ten skarb. W naszych sercach przez wiarę w Jezusa Chrystusa mieszka Duch Święty, który sprawia, że jesteśmy innymi ludźmi. Jesteśmy uświęceni. Jesteśmy prowadzeni przez Boga. W naszym życiu jest obecne coś nadprzyrodzonego, coś czego nie da się wytłumaczyć na ludzki sposób.

Ale ten skarb jest umieszczony w glinianych naczyniach. A czym są gliniane naczynia? Mowa tu oczywiście o naszym ludzkim ciele. O naszym znikomym, kruchym, podatnym na różne słabości ciele ludzkim. Biblia mówi, że pierwszy człowiek – Adam – był ulepiony z prochu ziemi, z gliny (Ks. Rodz. 2, 7).

Widzimy zatem kontrast: drogocenny skarb jest złożony w zwyczajnym naczyniu, w zwykłym, przeciętnym człowieku. Boża chwała zamieszkała w śmiertelnikach.

Dlaczego Bóg umieścił drogocenny skarb w zwyczajnym naczyniu?

Dlaczego tak jest? Dlaczego Bóg tak uczynił? Czytamy: aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas. Aby ludzie widząc w nas obecność Bożej chwały nie zwracali uwagi na nas, lecz na Boga.

Ludzie mają naturalną skłonność do gloryfikowania innych ludzi. Ludzi się idealizuje, ludziom stawia się pomniki. Za czasów komunizmu w różnych krajach na ścianach urzędów wisiały ogromne zdjęcia przywódców tych krajów. Ale dotyczy to również przywódców religijnych. Na przykład w Tybecie w każdym domu jest zdjęcie Dalaj Lamy.

Bóg dobrze wie, że ludzie maja skłonność do idealizowania człowieka. I aby temu zapobiec coś uczynił: umieścił swój skarb w naczyniach glinianych. W zwykłych ludziach, poddanych wszystkim ograniczeniom, takich jak ty i ja. Dlaczego? Po to, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas.

W kolejnych 2 wersetach Apostoł Paweł podaje kilka konkretnych przykładów ze swojego życia mówiących o tym co to znaczy, że skarb jest złożony w glinianych naczyniach. Czytamy:

Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani. (2 Kor. 4, 8-9)

Pierwszy przykład mówi o ucisku, czyli o różnego rodzaju problemach i tarapatach. Apostoł Paweł często znajdował się w różnych tarapatach. Na przykład wkrótce po jego nawróceniu w Damaszku został przygotowany zamach na jego życie. I co się stało? Bracia dowiedzieli się o tym i go uratowali. Opuścili go w koszu poza mury miasta i w ten sposób uciekł (Dz. Ap. 9, 23-25).

Apostoł Paweł nie był supermenem.

Zauważmy, że Apostoł Paweł nie był supermenem. Nie stanął naprzeciwko prześladowców i nie spowodował, że z nieba spadł na nich ogień i ich strawił. Nie, on był słaby. Był zwykłym człowiekiem, ulepionym z gliny. Musiał ratować się ucieczką. Ale choć często był uciskany, to Bóg zawsze, niekiedy w ostatniej chwili, dawał jakieś wyjście, jakiś ratunek. Uciskani, ale nie pognębieni.

Kolejny przykład. Paweł mówi: jesteśmy zakłopotani, ale nie zrozpaczeni. Słowo zakłopotani oznacza: pozbawieni środków do życia. Apostoł Paweł często znajdował się w biedzie. Na przykład podczas podróży misyjnej do Tesaloniki zabrakło mu środków pieniężnych. I co się stało? Bracia z Filippi przysłali mu zapomogę, i to dwa razy (Fil. 4, 6). Bóg zawsze go zaopatrywał.

Apostoł Paweł nie był milionerem. Nie miał ogromnego konta i karty płatniczej, z której mógł swobodnie korzystać gdy tylko miał jakąś finansową potrzebę. Bardzo często nie miał nic, żadnych środków do życia. Ale Bóg zawsze dawał mu wyjście i go zaopatrywał. Zakłopotani, ale nie zrozpaczeni.

Powaleni, ale niepokonani

Kolejne przykłady: Prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani. Tu można również wskazać na konkretne epizody z życia Apostoła Pawła. Na przykład sytuacja, która miała miejsce w Listrze, gdzie Apostoł Paweł i Barnaba głosili ewangelię. Co stało się później?

Tymczasem nadeszli z Antiochii i z Ikonium Żydzi i namówiwszy tłum, ukamienowali Pawła i wywlekli go za miasto, sądząc, że umarł. Kiedy go jednak uczniowie obstąpili, wstał i wszedł do miasta; nazajutrz zaś odszedł z Barnabą do Derbe (Dz. Ap. 14, 19-20)

I znowu widzimy, że Apostoł Paweł nie był supermenem. Superman nie dałby się ukamienować. Co więcej, widzimy że w tej sytuacji Pawłowi nawet specjalnie Bóg nie dopomógł. Bóg nie przysłał legionu aniołów, by go ochronili. Bóg pozwolił na to, by Paweł został ukamienowany. Ale później jakimś cudem, dzięki pomocy innych uczniów Apostoł Paweł doszedł do siebie. I zapewne obolały poszedł dalej. Prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani.

Paweł podsumowuje swoje doświadczenie w 10 wersecie. Zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło (2 Kor. 4, 10)

Apostoł Paweł mówi, że zawsze nosi na swoim ciele śmierć Jezusa. Co to znaczy? Że jego życiowe doświadczenia przypominają śmierć Jezusa. Częste prześladowania, częsty brak środków do życia, częste zniesławienia i nieuzasadnione cierpienie.

Zauważmy, że Apostoł Paweł nie mówi tu na temat cierpienia z powodu życiowych błędów. My czasem ponosimy konsekwencje naszych złych wyborów. Ale nie o takim cierpieniu tu mowa. Były to przede wszystkim cierpienia spowodowane tym, że głosił Jezusa i żył według Bożego Słowa: zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący.

Ale na cierpieniu się nie kończyło. Bo dalej czytamy: aby i życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło. Gdy Paweł cierpiał, to zawsze w ślad za tym cierpieniem szedł ratunek. Jezus zawsze dawał mu jakieś wyjście, niekiedy w ostatniej chwili. Bywał powalony, a jednak nie pokonany. Bywał w finansowych tarapatach, ale zawsze został w jakiś cudowny sposób zaopatrzony. I wtedy na jego ciele ujawniało się życie Jezusa. W namacalny sposób, widoczny dla wszystkich. W glinianym naczyniu zaczynał błyszczeć piękny skarb. I wszyscy ludzie to widzieli.

Drodzy, być może dziś doświadczamy czegoś podobnego. Jakiejś próby, jakichś prześladowań czy tarapatów. Pamiętajmy, że Bóg o tym wie. I On chce aby jego chwała była widoczna przez nasze cierpienie.

Skarb to dowód na prawdziwość naszej wiary

Skarb w glinianych naczyniach to dla świata Boży dowód na prawdziwość naszej wiary. Ludzie często oczekują jakichś spektakularnych cudów i wielkich znaków. Mówią: pokaż nam Boga, a uwierzymy w niego. Niech Bóg napisze nam dowód na swoje istnienie palcem na niebie.

Do Jezusa przyszli kiedyś ludzie i prosili go o znak. Co odpowiedział im Jezus?Wtedy odpowiedzieli mu niektórzy z uczonych w Piśmie faryzeuszów, mówiąc: Nauczycielu, chcemy widzieć od ciebie znak. A On odpowiadając, rzekł im: Pokolenie złe i cudzołożne znaku żąda, ale nie otrzyma innego znaku jak tylko znak Jonasza proroka. Albowiem jak Jonasz był w brzuchu wieloryba trzy dni i trzy noce, tak i Syn Człowieczy będzie w łonie ziemi trzy dni i trzy noce. (Mat. 12, 38-40)

O czym mówił Jezus? Jezus powiedział im o swojej śmierci i zmartwychwstaniu, które nastąpiło po trzech dniach. One będą dla faryzeuszy największym znakiem. I dla nas jest i pozostaje to największy znak. Innych wielkich znaków Bóg nie da, jak tylko znak Jonasza. Ten znak powinien nam wystarczyć.

A jednak bardzo podobny znak i przejaw Bożej chwały powtarza się ciągle na nowo, w życiu wszystkich prawdziwych chrześcijan. To właśnie skarb w glinianych naczyniach. W 11 wersecie czytamy: Zawsze bowiem my, którzy żyjemy, dla Jezusa na śmierć wydawani bywamy, aby i życie Jezusa na śmiertelnym ciele naszym się ujawniło (2 Kor. 4, 11)

W próbach i cierpieniach zawsze przyjdzie Boży ratunek

Apostoł Paweł powtarza tu jedno ważne słowo: zawsze. Jeżeli wiernie podążamy za Jezusem, to zawsze będą jakieś próby, jakieś uciski, jakieś prześladowania. Tak będzie zawsze. To jest nieuniknione. Musimy się na to nastawić. To jest duchowe prawo.

Ale o nie wszystko. Bo w ślad za tymi próbami zawsze będzie szedł z góry cudowny Boży ratunek. Tak będzie zawsze. To również jest duchowe prawo. I wtedy na naszym ciele, na żywym, namacalnym przykładzie, będzie się ujawniało życie Jezusa, Boża chwała. Tak tedy śmierć wykonuje dzieło swoje w nas, a życie w was (2 Kor. 4, 12)

Gdy chrześcijanie cierpią, inni ludzie patrząc na to zyskują wiarę. Ostatnio czytałem świadectwo pewnego lekarza o 75-letnim pastorze, który trafił do szpitala we Włoszech zarażony koronawirusem. Obecność tego pastora w szpitalu odmieniła panującą tam atmosferę. Czytał pacjentom Biblię, rozmawiał z nimi i dawał im nadzieję.

Nie tylko chorym, ale też personelowi medycznemu, ludziom którzy w ogóle nie wierzyli w Boga. Był w tym szpitalu jak światło od Boga. Po kilku dniach pastor zmarł, ale nadzieja pozostała.

Tak tedy śmierć wykonuje dzieło swoje w nas, a życie w was. W tym przypadku stało się tak dosłownie. Oczywiście nie mam pewności, czy ta historia jest prawdziwa, bo w sieci krąży wiele tzw. fake-newsów. Ale mówię o tym, bo w swojej posłudze duszpasterskiej byłem świadkiem wielu podobnych przypadków. Odwiedzając osoby wierzące z naszego zboru przebywające w szpitalach czy w domach opieki widziałem, jak wnoszą oni do swojego otoczenia światło poznania Boga.

Bóg chce objawić swoją moc

Cierpiący człowiek nigdy nie stanowi miłego widoku. Zawsze jest to widok przykry. Ale w życiu cierpiących chrześcijan jest coś specjalnego. Bo w ich przypadku w glinianych naczyniach błyszczy skarb, ujawnia się Boża chwała. I ludziom dookoła nagle zaczyna przyświecać nadzieja. Tak tedy śmierć wykonuje dzieło swoje w nas, a życie w was.

Jak niewierzący lub powątpiewający ludzie mają uwierzyć? Skąd mają czerpać dowody na prawdziwość Ewangelii? Albo jak słabi chrześcijanie mają się wzmocnić? Patrząc na skarb w glinianych naczyniach. Patrząc jak Bóg przeprowadza wierzących przez różne opresje. Wtedy w sercach ludzi zaczyna rodzić się wiara. Ludzie dochodzą do przekonania: tylko Bóg może za tym stać.

Być może dziś przechodzisz jakąś ciężką próbę. Jeśli jesteś człowiekiem wierzącym, to wszystko jest w porządku. Próby będą zawsze. Bóg chce objawić w twoim życiu swoją wielką moc.

A jeśli jesteś osobą powątpiewającą albo nie masz wiary, to pamiętaj, że Bóg nie da ci wielkich znaków. Jego znakiem będzie znak Jonasza oraz skarb w glinianych naczyniach. Zachęcam cię do zwrócenia uwagi na te znaki. Amen.