Dobra nowina

Większość ludzi od czasu do czasu zadaje sobie pytanie, co się z nimi stanie po śmierci…

Nauka nie potrafi na nie odpowiedzieć. Jak wiadomo możliwości badawcze człowieka nie sięgają poza śmierć. Mimo to wielu ludzi twierdziło, że zna odpowiedź na to pytanie. Niektórzy mówili, że po śmierci nic nie ma. Inni – że czeka nas kolejne wcielenie. Inni mówili o wiecznym szczęściu dla wszystkich, jeszcze inni o karze i nagrodzie. Ale komu w tej sprawie zaufać?

Kto jest najbardziej wiarygodny?

Jezus Chrystus nie tylko wiele mówił o rzeczywistości po śmierci, ale sam powstał z martwych. Istnieją solidne, historyczne dowody Jego zmartwychwstania. Czy choćby z tego powodu Jezus nie jest człowiekiem, którego słowom warto zaufać? Grób Jezusa jest pusty, w przeciwieństwie do grobów innych nauczycieli religijnych i filozofów.

Jezus wyraźnie nauczał, że każdego człowieka po śmierci czeka albo życie wieczne z Bogiem, albo wieczne potępienie, wieczne oddzielenie od Boga. W nauczaniu Jezusa (i Apostołów) nie doszukujemy się nawet jednej wzmianki o istnieniu czyśćca. Jezus mówił tylko o dwóch miejscach.

Na jakiej podstawie nastąpi rozróżnienie między tymi, którzy będą zbawieni, a tymi, którzy zostaną potępieni?

Większość ludzi twierdzi, że rozróżnienie to nastąpi na podstawie uczynków danego człowieka dokonanych za życia. Dobrzy będą zbawieni, a źli potępieni. Jednak lektura Ewangelii pokazuje, że sprawa wcale nie wygląda tak prosto. Zgodnie z nauką Jezusa Chrystusa podstawą zbawienia nie będą uczynki człowieka, ale wiara w Niego. „Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił” (List do Efezjan 2, 8-9).

Jezus wyjaśnia, dlaczego niemożliwe jest zbawienie na podstawie zasług człowieka. Jest tak dlatego, że ludzka natura jest całkowicie skażona przez grzech. Nie chodzi tylko o to, że każdy człowiek od czasu do czasu popełnia jakieś złe uczynki. Grzech to raczej trwały stan duchowy w którym tkwimy. Biblia naucza, że po upadku w grzech pierwszego człowieka (Adama), wszyscy ludzie odziedziczyli po nim naturalną skłonność do egoizmu: koncentracji na własnych korzyściach, własnej przyjemności i własnej chwale. „Przeto jak przez jednego człowieka [Adama] grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli” (List do Rzymian 5, 12).

Ta grzeszna natura pcha człowieka do popełniania najrozmaitszych złych czynów, począwszy od nieczystych myśli, a na ciężkich przestępstwach skończywszy. Wszystkie te rzeczy nie podobają się dobremu Bogu, i decydują o trwałym oddzieleniu od Niego (śmierci).

Jak można oczyścić się ze swoich grzechów? Jak wyswobodzić się z grzesznej natury?

Skażenie grzechem jest głębokie. Grzech jest częścią ludzkiej natury. Człowiek o własnych siłach nie może się uwolnić spod jego panowania. Próba oczyszczenia się i pokonania własnej grzesznej natury – na przykład poprzez determinację w przestrzeganiu Bożych przykazań – przypomina wysiłek człowieka próbującego o własnych siłach wydobyć się z grzęzawiska. Zamiast wydostać się na zewnątrz, człowiek jeszcze bardziej się pogrąża i łatwo może wpaść w pułapkę faryzeizmu: uznać się za sprawiedliwego, stać się pysznym, uważać się za lepszego od innych. Tymczasem Biblia mówi, że Boże przykazania mają za zadanie jedynie obnażenie naszej bezsilności, mają pomóc nam dostrzec nasz grzeszny, upadły stan duchowy: „Jako że z uczynków Prawa [poprzez przestrzeganie Bożych przykazań] żaden człowiek nie może dostąpić usprawiedliwienia w Jego oczach. Przez Prawo bowiem jest tylko większa znajomość grzechu.” (List do Rzymian 3, 20).

Człowiek nie może sam się wyzwolić z sideł grzechu. Potrzebuje ratunku z zewnątrz, obmycia przez kogoś innego. Potrzebuje pomocnej ręki Zbawiciela. Tylko Jezus może obmyć nas z popełnionych w przeszłości grzechów i wyzwolić nas od grzesznej natury – i na pewno to uczyni, jeśli mu tylko zaufamy.

Grzech wyrządza ogromne spustoszenie w życiu jednostek, rodzin i całych społeczeństw. Konflikty, niewierność małżeńska, rozwody, oszustwa, kradzieże, korupcja, morderstwa – to tylko niektóre przejawy grzechu.

Pismo Święte naucza, że grzech ma jeszcze inną straszną konsekwencję. Jest nią śmierć. Biblia naucza: „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć” (List do Rzymian 6, 23a). Zarówno śmierć fizyczna jak i duchowa (wieczne oddzielenie od Boga – czyli piekło) są konsekwencją grzechu. Bóg jest dobry i miłosierny, ale jednocześnie jest święty, czysty i doskonale sprawiedliwy. W związku z tym nie może tolerować w swoim otoczeniu żadnego grzechu. Nic grzesznego nie znajdzie się w niebie. Niestety, nasz grzech trwale oddziela każdego z nas od naszego Stwórcy.

Rzeczywistość grzechu i śmierci malują bardzo ponury obraz świata i człowieka. Czy nie jest to jednak obraz rzeczywisty? Czy choćby same tylko wojny i zbrodnie XX wieku nie pokazały do jakich okropności zdolny jest człowiek? A czy wydarzenia, o których niemal codziennie dowiadujemy się z mediów, tego nie potwierdzają? A co mówi nasze osobiste doświadczenie życiowe?

W ponurym obrazie świeci jednak jasne światło.

Grzech wymaga zapłaty, rozliczenia. Podobnie jak np. szkody wyrządzone przez chuliganów muszą zostać przez kogoś pokryte. Bóg nie może przejść do porządku dziennego nad popełnionymi grzechami, ponieważ jest doskonale sprawiedliwy. Pomimo tego, że jest miłosierny, nie może przebaczyć wszystkim ludziom tylko i wyłącznie na podstawie swojego miłosierdzia, podobnie jak żaden sprawiedliwy sędzia nie może uniewinnić przestępcy, któremu dowiedziono winy. Prawo domaga się sprawiedliwej zapłaty za przestępstwo. A Pismo Święte naucza, że sprawiedliwą zapłatą za grzech jest śmierć człowieka, który się go dopuścił. W praktyce oznacza to, że gdyby Bóg miał sprawiedliwie osądzić świat, to wszyscy ludzie musieliby zostać potępieni, gdyż jako potomkowie Adama wszyscy są grzesznikami z natury i z wyboru.

Pismo Święte objawia, że istnieje jeden jedyny sposób na usprawiedliwienie grzesznego człowieka. Ten sposób nie narusza sprawiedliwości Boga. Jest nim ofiara zastępcza. Zapłatą za grzech jest śmierć, ale jeśli ktoś inny poniesie śmierć w miejsce człowieka, to człowiek ten może zostać na tej podstawie usprawiedliwiony w oczach Bożych: dostąpić przebaczenia grzechów, uniknąć wiecznego potępienia, wrócić do bliskiej relacji ze swoim Stwórcą. Ofiara zastępcza funkcjonuje podobnie do kaucji wniesionej po to, by wykupić przestępcę z aresztu.

Pismo Święte mówi, że odpowiednią ofiarę zastępczą złożył z siebie samego Jezus Chrystus, umierając za nasze grzechy na krzyżu Golgoty. Jego ofiara miała odpowiednio wysoką wartość, ponieważ Jezus był całkowicie niewinny. Nie popełnił On żadnego grzechu. Nie był potomkiem Adama, nie dziedziczył po nim grzesznej natury. Był Synem Bożym.

Ofiara Chrystusa gładzi wszystkie grzechy świata. Ostatnie słowa wypowiedziane przez Jezusa na krzyżu brzmiały: „Wykonało się!” (Ew. Jana 19, 30). Co się wykonało? Dokonała się pełna zapłata za grzechy ludzkości. Gdyby człowiek osiągał zbawienie na podstawie własnych uczynków, to po co Jezus miałby umierać na krzyżu?

Ofiara Chrystusa nie działa jednak automatycznie w życiu każdego człowieka. Potrzebna jest osobista decyzja o złożeniu nadziei w Jego ofierze, czyli wiara. Tylko ci, którzy świadomie i osobiście położą ufność na swoje zbawienie w ofierze Chrystusa osiągną zbawienie. Poza Nim nie ma zbawienia. Jezus powiedział: „Ja jestem droga i prawda i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie.” (Ew. Jana 14, 6).

Pytanie, które powinniśmy sobie zadać brzmi: czy zaufałem Jezusowi Chrystusowi w sprawie mojego osobistego zbawienia? Czy uznałem moją bezsilność wobec tyranii grzechu? Czy szukam usprawiedliwienia w Nim? To jest najważniejsze pytanie, które stoi przed każdym człowiekiem.

Każdy człowiek, który Jemu zaufał, doświadczy wybaczenia grzechów i pokoju serca. Otrzymuje dar Ducha Świętego i dar życia wiecznego. Zachęcam Cię aby Jemu zaufać, jeśli jeszcze tego nie uczyniłeś. Zachęcam też do rzetelnej lektury Nowego Testamentu w celu upewnienia się co do prawdziwości powyższych słów.